czwartek, 6 marca 2014

Chwyt metafizyczny

Pod nieszczelnie przymknięte powieki docierało drżące światło przepalającej się jarzeniówki. Ciemność za oknem zamalowała kontury mijanego krajobrazu wyglądającego niczym plama czarnej farby na grubym płótnie zawieszonym bez ramy. Bez jakiegokolwiek ograniczenia w istnieniu nieskończoności upływającego czasu. Jakby istniało się poza zewnętrzną rzeczywistością zdającą się być równie nieuchwytną jak zwiewność znikających w milczeniu porannych mgieł. Bezmiarze zatopionym w jednostajnej barwie opadającej gęstości nieuniknionego wieczoru. W drobnych drganiach wyczuwając jednostajny ruch sunącej niespiesznie masywnej sylwetki pociągu. Plastikową łopatką próbuję wymieszać porcję cukru spoczywającą bez ruchu na dnie tekturowego kubka z herbatą. Ktoś mi kiedyś powiedział, abym mieszając łyżeczką cukier poruszała nią w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara. Dla równowagi, we wszechświecie. Chyba mało kto tak czyni. Niezgrabne trzaski w głośniku niosą zapowiedź komunikatu. Planowany postój pociągu. Z mojej perspektywy znalazłam się in the middle of nowhere.
Chwilowa cisza skupienia rozbita zostaje uderzeniami w klawisze laptopa, kogoś, kto siedząc obok mnie zapisuje wydarzenia w swoim osobistym dzienniku, w kameralności niewielkiego przedziału wypełnionego oddechami skazanych na siebie bezimiennych towarzyszy podróży. Ktoś inny dreptał wzdłuż wąskiego korytarza prowadząc nazbyt głośno dyskusję o sprawach sobie tylko znanych.  Zbędność nadmiaru słów odbijała się niczym pocisk przypadkowo wystrzelony w zamkniętej przestrzeni ograniczeń. Odpryski przypadkowości. Znowu ruszamy. Nie pragnę niczego bardziej jak dojechania do stacji końcowej. Ucieczki od stukotu kół, mknących w zapętleniu wokół samych siebie, naciągających każdy mój nerw jak nici na zadyszany kołowrotek pośpiechu, wplatając mnie gdzieś pomiędzy długie ramiona szyn wyciągniętych niczym w akcie rozpaczy podążania donikąd. Uciekam między kartki "Zeszytów Literackich". Chwyt metafizyczny. Ratunek od nadmiaru zbędnych ruchów warg i egzaltowanych gestów. Ulga "Przy stole roboczym" widziana z jakże ciekawszej perspektywy Michała Szymańskiego. Cudowna spójność myśli i delikatność wibracji innego świata. Duch Nabokova. Utwór prozatorski istnieje dla mnie tylko o tyle, o ile daje mi coś, co bez ogródek nazwę rozkoszą estetyczną, czyli poczucie, że zdołałem jakoś, którędyś nawiązać łączność z odmiennymi stanami bytu, w których sztuka (ciekawość, czułość, dobroć, ekstaza) stanowią normę. 
Zmieniam swoją czasoprzestrzeń. Łyżeczka od herbaty porusza się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.
Minęły trzy godziny, kiedy dla mnie one dopiero mogłyby się rozpocząć w drobnych drgnięciu zapoczątkowanego zachwytu. Tymczasem pociąg zatrzymuje się w oparach ciężkiego zasapania. Stacja końcowa. Kraków Główny. Moja równowaga we wszechświecie. Chwyt metafizyczny.

Michał Szymański "Przy stole roboczym"
123 Zeszyty Literackie, Jesień 2013

6 komentarzy:

  1. A to ciekawostka! Pisałam komentarz .. nie widzę go !.. trudno Małgosiu! Powtórzę zatem,że w sposób niezwykły powiązałaś wątki , z trudnej ,nudnej i przymusowej podróży zrobiłaś poetyczne wręcz opowiadanie .. zachęcając przy tym do przeczytania ciekawej pozycji Michała Szymanowskiego .. Jestem fanką Twoich wpisów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu :) to bardzo miłe. Ściskam Cię najmocniej i zachęcam do lektury "Zeszytów Literackich". Są zawsze niezwykłym odkrywaniem słów. Serdeczności!

      Usuń
  2. Podróż pociągiem to wiele wrażeń i bodźców...bardzo różnych. Miło jest wykorzystać czas w podróży na czytanie, zwłaszcza tak interesującej lektury. Nabokov to mój ulubiony pisarz i wszystko, co dotyczy jego twórczości jest dla mnie ciekawe. Przyznam się, że nie wiedziałam o jego tak krytycznym stosunku do Tomasza Manna i innych znanych pisarzy, których bardzo cenię. Ale to jest chyba cechą wszystkich wielkich pisarzy, że nie bardzo chcą uznać wielkość innych twórców. Pozdrawiam Cię Małgosiu bardzo gorąco i życzę miłej niedzieli:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze mimo swej wielkości twórczej pozostają ludźmi ktorym nie obce sa emocje i uczucia maluczkich :) pięknego i oby pelnego ciepła nowego tygodnia Genevieve. Ściskam Cię niezmiennie najserdeczniej :)))

      Usuń
  3. Podróże a szczególnie te koleją, zawsze kojarzą mi się z książką .W dzisiejszych czasach coraz częściej widzi się podróżnych podłączonych do sieci,laptopy ,tablety ,telefony,nawet bilety na podróż w telefonach,takie to nastały czasy Małgosiu.
    Pozdrawiam serdecznie:)) Molekułka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe czasy mają swoje prawa, ale pozostaje prawo do wyboru. Ja wybieram drukowaną książkę :) Pozdrawiam Molekułko :)

      Usuń