piątek, 4 marca 2011

Nowa karta z pamiętnika starego subiekta


Mam, tak samo jak ty,
Miasto moje a w nim:
Najpiękniejszy mój świat
Najpiękniejsze dni
Miałam, mój świat w jeden z takich najpiękniejszych dni. Wczoraj. Opatulona szalem utkanym z promieniami słońca, czując na policzkach słodkie pocałunki ciepłego powietrza, spacerowałam Krakowskim Przedmieściem chłonąc jego urok, gwarne bramy Uniwersytetu Warszawskiego, by na dłużej zatrzymać się w księgarni ‘Liber’. Dalej szłam już pod rękę z Lwem Tołstojem, wspierając go w przeżywanym dramacie religijnym. Z okien witryn, mijanych cukierni, kusiły rumiane brzuszki pączków w lukrowanych płaszczykach. Ja jednak skusiłam się jedynie na malutką filiżankę gorącej czekolady w kameralnej cukierence „Wawel”, pachnącej zmielonymi ziarenkami kakao, wybornymi czekoladkami skrywajacymi różnorodne smaki, ubranymi w szeleszczące warstwy spódnic i wzorzyste fartuszki.
Zza łagodnych brzegów filigranowej filiżanki patrzyłam na ojca Stacha Wokulskiego. Stał samotny, zadumany, w idealnie skrojonym surducie, zapatrzony na współczesną Warszawę. Obok, w całym swoim majestacie, hotel Bristol w kolorze alabastrowego marcepanu, spowity w delikatnej poświacie, podkreślał swoją elegancję i styl. Pod stopami trakt wyłożony zgrabną kostką z wyrastającymi strzeliście latarniami, które z wdziękiem noszą fantazyjnie zawinięte, jak słodkie rogaliki, kapelusze. Może tylko one nie straciły nic ze swojej gracji i starodawnego fasonu. Konne bryczki stukające podkowami zamieniły się w warczące konie mechaniczne, dostojni mieszkańcy miasta jakby z innego filmu, w zbytnio przyspieszonym tempie wyświetlanego. Ku zaskoczeniu, patrząc na nich czasem nie sposób odróżnić czy to idącej damie miałby się pokłonić, czy to tylko z rozwianymi włosami młodzieniec przemyka obok.
Tylko Fryderyk Chopin jakby bardziej na wyciągnięcie ręki, na małych ławeczkach przygrywa, próbując przebić się, kolejno stawianą nutą, przez męczące dźwięki pędzących aut. I jak tu znaleźć klucz do współczesnej muzyki? Zaś Mikołaj Kopernik, jak z bloku ciemnej czekolady wyrzeźbiony, pysznie wygląda z tą swoją głową wiecznie w chmurach. Tkwiący niezmiennie w bezruchu na ziemskim padole, zmienność ruch ziemi zawczasu ogłosiwszy.
Jak zatem dzisiaj patrzy na Warszawę pan Bolesław, jak dzisiaj opisałby ukochane miasto subiekt Prus w swoim pamiętniku?
To już na zawsze zostanie jego słodką tajemnicą, tak jak moją pozostaną słodkie wspomnienia ze spacerów, gdy w moich włosach tańczyły na wietrze kolorowe kokardy, a ja stałam przed wystawą sklepu " U Wokulskiego" marząc o pięknej lalce.

Wszystko tu znam od dziecka i ukochałam wszystko, 
na Piwnej, na Zapiecku, na Starym Rynku też...
Gdy w złoceniach zabłysną, domy stare i słynne,
chcę oglądać to blisko, blisko dachów i wież....
fragmenty piosenek:
Sen o Warszawie
Pójdę na Stare Miasto

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz