czwartek, 17 lutego 2011

Kocia przewrotność


Dzisiaj Światowy Dzień Kota i u mnie też Kot w głowie. Chodzi delikatnie, subtelnie, z jakimż wyczuciem i wysmakowaniem, Kocią elegancją. Zresztą, kiedy myślę o Kocie, pierwsze wspomnienia mnie ogarniają: jak susami po wąskich schodach wbiegał do mnie po naradach i konferencjach w Giedroyciem. Zwykle na ścianie naprzeciwko schodów wieszałem ostatnie płótna. Pierwszy rzut jego spojrzenia był decydujący. Trafiał natychmiast na to, co było najważniejsze, tak często przez innych uznane za wybryk niepotrzebny, za karykaturę czy dziwactwo.
I mnie trafiło, całkiem obezwładniając, to pierwsze spojrzenie w stronę Konstantego Jeleńskiego. Może nie całkiem pierwsze, bo pierwszym było spojrzenie na jego korespondencję z Jarosławem Iwaszkiewiczem. Zresztą to właśnie Panu Jarosławowi zawdzięczam najpiękniejsze i najważniejszego spotkania, i spojrzenia
. A Konstanty Jeleński z każdym, kolejno "otwieranym" listem jawi się jako ktoś zgoła niezwykły i urzekający. Jest jakby przepojony czułością, cały nią będąc, w stosunku do ludzi, zwierząt i wszelakiego piękna, przez co sam pięknym się stając, nie tylko w moich oczach.
Dziś, kiedy prawie straciłem wzrok, kiedy tracę pamięć do tego stopnia, że całe połacie mego życia są starte jak kreda na czarnej desce, kiedy żadnej książki przeczytać nie mogę, a przecież przez nie żyłem, kiedy za chwilę przestanę już zupełnie malować i naprawdę ze światem współżyć, jestem szczęśliwy, że dane mi było obcować przez tyle lat z człowiekiem o myśli tak wolnej i tak żarliwym sercu.
"Listy z Korsyki" pisane przez Konstantego Jeleńskiego do Józefa Czapskiego, jego przyjaciela, to zdumiewające przeplatanie się i "przepływanie" myśli, pojęć, patrzenia na świat i sztukę. Nie zawsze zgodne, nie zawsze tożsame, ale zawsze pełne wzajemnego ciepła, zrozumienia i szacunku, bo dominuje w nich poczucie tej bliskości jego reakcji, jego sądu niezależnego.
Wszak koty to niezależne stworzenia, a ja niezależnie od dzisiejszego święta, całkiem w Kocim świecie się zatracam, podczas gdy: "Kot ukazuje się jako bardzo jednolity w swoich upodobaniach i sądach, niż można byłoby przypuszczać. Konsekwentny, prawy, wierny, mądry. Uświadomiłem sobie, jak wiele miejsca zajął w moim życiu i jak bardzo na moją wdzięczność zasłużył. Przez całe lata miałem jednego tylko czytelnika, jego [...]. W ocenach był swój własny, szczery, nie cofał się przed krytyką, a zarazem zdolność do zachwytu miał niezwykłą. I to nas łączy: utrwalona chwila zachwytu".
I ja na swoją kolejną chwilę zachwytu niecierpliwie czekam, spodziewając się rychłego nadejścia "Chwil oderwanych" Konstantego Jeleńskiego, prawie jak Józef Czapski, słysząc: "będę u ciebie w tym tygodniu, bądź pewny" i obietnicy prawie zawsze dotrzymywał.
Zatem czekam.
  
fragmenty z Hojności błyskawicznej Józefa Czapskiego
oraz wypowiedź Czesława Miłosza
 "Listy z Korsyki" Konstanty A. Jeleński
wyd. Zeszyty Literackie, 2003

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz