sobota, 29 listopada 2014

Na granicy nieistnienia

Podróż to również spotkanie z cudzym punktem widzenia, który chociaż nie do przyjęcia, nie może być skwitowany pogardliwym wzruszeniem ramion.
Joanna Ugniewska "Podróżować, pisać" wyd. Zeszyty Literackie

Szła za nim drobnymi kroczkami. Pochylona nad własną pogardą dla siebie. Deszcz słowików padał pod jej stopami dławiąc się bólem śmiertelnych. Spijając krople ludzkich łez z bezskrzydłych brzegów życia. Dreptała niezdolna spojrzeć na siebie. Zgarbiona i cicha niczym skała na którą nie miała sił się wdrapać palcami wbijając się w niemoc istnienia. Kalecząc wszystkie próby pokonania niezgrabnego cienia za jej plecami. Bezkształtnych myśli oplatających jej ramiona w bezruchu. Niczym posąg stworzony na własne życzenie. 
Paraliż odczuć i wzruszeń szedł po kładce aż na drugą stronę rdzenia strun zwiniętych w supełki na końcach jej chudych palców. Zatrzymała pozory oddychania światem. Lekko unosząca się pierś była jedynie niewyraźnym dowodem na przełykanie kolejnej porcji pokory. Pragnienia składały się niczym stara harmonijka ułożona z wyrwanej kartki zbyt ściśle zagniecionej by choć jedna wykaligrafowana misternie litera mogła się zagnieździć między warstwami papieru. Poczucie kruchości rozsypywało się drobinkami piasku na brzegu jej wąskich warg. Dreptała za nim pospiesznie tak pozbawiona siebie, że prawie przezroczysta. Ns granicy nieistnienia. Pod pergaminem bladej skóry chowając ostatni rumieniec zawstydzenia. Drzwi windy przecięły krótkie nitki łączące ją z ciszą mojego zamyślenia. Zamknięta w klatce narzucanych tradycji ukłoniła się nisko. Sobie samej.



2 komentarze:

  1. ...pergaminem bladej skóry... twoje pisanie jest wlasnie takie atramentowopergaminowe, jednorazowe, obrazy piorem po oblokach...pieknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, tak pięknie napisałaś, że bałam się tę misterność zburzyć własnymi słowami, ale podziękować koniecznie chciałam, za to też, że jesteś.

      Usuń