poniedziałek, 19 listopada 2012

Nieudolne reminiscencje

Przekroczenie progu nieznajomego miasta ma w sobie coś z tajemnicy otwierania nowej książki, z zaciekawienia, cóż kryje się pod piękną okładką odrestaurowanych kamienic, w zgrabnie wyrzeźbionych posągach spoglądających z wysokich wieżyczek późnogotyckiego ratusza, alegorycznych freskach rozścielonych na sklepieniach sal uniwersyteckich i we wtopionych, w architekturę miasta, kościołów ozdobionych koronką detali owalnych, romańskich portali. 
Oswajałam Wrocław. Poszukując szczypty ekscytującego poznania, rozczytania miasta na poszczególne wersy, rozdziały, akapity. Nasłuchując nutowego zapisu jego rytmu w rozedrganych dźwiękach kryjących się w dzielnicy czterech kultur, wypatrując śladów malutkich stópek bajkowych krasnali przysiadających w zaułkach miasta i uśpionej historii oplatającej bujnym bluszczem nagrobki na starym cmentarzu żydowskim. Moje wrocławskie reminiscencje. Zupełnie nie chcące się skleić w zgrabną całość. Dlatego z pokorą przyjmuję nieposłuszeństwo słów rozsypujących się drobnym piaskiem rozdrażnienia nad niemocą uchwycenia choćby jednego ziarnka, które mogłoby utworzyć miękką plażę rozłożystych obrazów, które wciąż noszę pod powiekami.
Z czasem jednak wszystko się ulatnia, przenikając przez poranną mgłę, stając się odzwierciedleniem mojego pragnienia zniknięcia przed światem, zatopienia się w niewidzialności, ukrycia się przed wyboistością ścieżek wijących się pod nogami, liśćmi przyklejającymi się do podeszwy i szemrzącymi przemijaniem. Opancerzenia się przed zmiennością, choćby aury za oknem, wślizgującej się przejmującą wilgocią do domu.
Zamknęłam szczelnie okna, wtuliłam w ramiona domowego ciepła, stopy zanurzyłam w wełniane skarpety, a dłonie naznaczone przemijaniem ukryłam pod grubą warstwą kremu. Wsłuchując się w pomrukiwania kotów i przyglądając się tańczącym ognikom w kominku,  zamiast słów nie potrafiących unieść moich obrazów, zastawiam kilka ujęć, by mogły przemówić same za siebie.














6 komentarzy:

  1. Piękne fotografie ,myślę ,że zrobiłaś ich dużo więcej i na pewno miałaś problem ,które z nich umieścić na blogu.Wrocław jest wspaniałym obiektem do fotografowania ,a i sposobów widzenia jest tyle ilu patrzących.W samym rynku tyle ciekawych obiektów nie mówiąc o reszcie miasta.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Molekułko, jakbyś przy tym była :) wybór był niezmiernie trudny, zatem musiałam wybrać tylko parę moich spojrzeń na to piękne miasto. Pozdrawiam Cię najserdeczniej :))

      Usuń
  2. Małgosiu i Ty się we mgle zagubiłaś... jednak piękne są Twoje wrocławskie reminiscencje. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiczko, może to jesienne przemęczenie, zbytnie zabieganie, że najchętniej we mgle bym się schowała i zniknęła, chociaż na chwilkę. Uściski najserdeczniejsze :))

      Usuń
  3. Małgosiu, piękne są te detale, które uwieczniłaś na swoich fotografiach. One doskonale zastępują słowa. O tej porze roku często dopada nas chęć, aby gdzieś się schować, ukryć przed światem. Dobrze jest, kiedy od czasu do czasu mamy taką możliwość. Przesyłam ucałowania:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie to chowanie mało udane :) ale może będzie okazja choćby zwolnić w najbliższych dniach. Ściskam Cię ciepluteńko, cieplutenieczko Genevieve :)) Ucałowania :)))

      Usuń