poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Wielookienny na pagórkach dom


Zmiażdżone przedmioty są równie smutne, jak ranne zwierzęta. Wiadomo, strzaskany dom nie cierpi, ale te wszystkie strzaskane domy, któreśmy z panią widzieli, zawsze wyglądały, jak gdyby doznawały bólu nie tylko fizycznego, ale i moralnego. Wyglądały, jakby rozpaczały. I właściwie całe nasze życie było życiem zrozpaczonych domów.
Ile tych domów musieliśmy opuścić, musieliśmy pożegnać. Mam taki sen, który wraca regularnie: jesteśmy w tym wielkim domu, w którym spędziliśmy nasze ostatnie lato, w tym domu, gdzie czytaliśmy Achmatową i Iłłakowiczównę i gdzie stwierdziliśmy – o horror – że Konopnicka wcale nie jest najgorszą poetką, przeciwnie, że jest bardzo sugestywna i że działa rytmem, muzyką... Więc właśnie śni mi się zawsze ten dom, tylko jakiś przyćmiony, w takim świetle, w jakim był podczas zaćmienia słońca – pamięta pani to zaćmienie słońca? Śni mi się w takim cieniu i ja chodzę po domu (…)
 
Rozglądam się po pokoju szukając śladów jego obecności, szukając smaku jego pocałunku na spierzchniętych ustach minionego czasu. Na stole niedokończony szkic nieistniejącego domu, niedopita kawa w pękniętym kubku. Pęknięte plany na przyszłość. Pomarszczone okładki nieprzeczytanych książek, smak cierpkich rozmów przy słodkim winie.
Kurz przeszłości szczypie w oczy, ten sam który wkradł się do wnętrza starego domu przez szczeliny wypaczonych, zmiennością aury, okien. Wypaczonego wspomnienia, kiedy...

Wyszłam żegnać go do przedpokoju.
W złotym kurzu postałam chwilę.
Na dzwonnicy cerkiewki spokojnie,
Uroczyście dzwony dzwoniły.
Porzucona!... Jakie śmieszne słowo -
Jakbym była kwiatem albo chustką...
Ale oczy patrzą już surowo
W pociemniałe, ogromne lustro.

A w nim odbija się postać, której nie rozpoznaję. Światło wpadające przez niedowidzące okna rozmywa kontury wspomnień i sylwetki bez imienia. Zamykam ciężkie drzwi do nie mojej przeszłości. Za sobą zostawiam wielookienny na pagórku dom.
  

fragment opowiadania Sérénité Jarosława Iwaszkiewicza
dedykowanego Konstantemu Jeleńskiemu
oraz wiersze Anny Achmatowej
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz