niedziela, 24 listopada 2013

Pozwolić sobie powiedzieć

Otworzyłam oczy w poszukiwaniu swojego kawałka nieba, palcami próbującymi dotknąć sklepienia niedościgłego ponad sobą, z każdą chwilą zatapiającymi się w przezroczystej próżni, jak w umykającej ucieleśnieniu się porannej mgle. Nieuchwytnej, niemożliwej do zamknięcia w uścisku dłoni.
Resztki nocy zatopiły się w ostatnim łyku kawy. Kruchość poranka osiadła drobinkami nierozpuszczonego cukru na gładkim dnie filiżanki, a może to drobiny księżyca rozkruszyły się zmęczone zawieszeniem ponad doczesnością, zrywając swoje przywiązanie do nieba i schodząc na ziemię w pokorze dla jej nieprzewidywalności. Tymczasem nieprzewidywalność zdarzeń wydaje się ostatnio gościem w moich progach i tylko próbuję dociec jak wiele może znieść ziemia będąca niemym świadkiem zbierającym na swoim grzbiecie ślady naszego poszukiwania ścieżek łagodnych dla wrażliwości naszych stóp. W wielości dróg zbiegających się na granicy wytęsknionej cichości i drżeniu codziennego zabiegania.
Chwila wytchnienia w filozoficznym pragnieniu dotarcia do sedna wyrazistości słowa i prawdy. W pragnieniu zgłębienia piękna, choćby najbardziej prozaicznie utkwionego w starych kamienicach i wypaczonych przez czas oknach, których okiennice resztkami sił zamykają się przed jasnością budzącego się poranka. Światło obnaża ich wiek, nieuchronność przemijającej chwili i prawdę o przemijającym bezpowrotnie pięknie.
Piękno nie występuje obok prawdy. Każda prawda odkłada się w dzieło, wtedy się przejawia. Przejawianie się - jako bycie prawdy w dziele i jako dzieło - jest pięknem. W ten sposób piękno należy do wydarzania się prawdy. Nie jest ono czymś zrelatywizowanym i tylko do upodobania.
Zmagam się z Heideggerem. To zmaganie zmieniające, niemożliwe do ujęcia w całej mojej nieudolności wysłowienia go choćby milczeniem. Oddaję się  nasłuchiwaniu, ucząc się go przy Heideggerze pragnę dostrzec swój Byt, wrazić siebie choć ostatnio staje się to coraz trudniejsze do uchwycenia w słowo.
"Jak jednak Bycie się wyraża? Trudno być istotnie przekonanym co do tego, gdzie należy poszukiwać - w sposób pozytywny - owego Bycia. Heidegger jednak nie ma wątpliwości: Bycie istoczy się w języku, poza nim nie ma możliwości doświadczania Bycia. Dzieje języka ujawniają Bycie - odpowiednio przechowywane, przez pamiętające Da-sein - dlatego, że Bycie i język należą do siebie nawzajem, są [...] Tym Samym. (...) Zamilknięcie człowieka dokonywać ma się w obliczu nadchodzącego powiadania języka, który wskazuje [zeigen] Bycie. Języka, na który człowiek ma się otworzyć, pozwolić-sobie powiedzieć."

fragmenty: 
"Czytanie Heideggerem? O Heideggerowskiej lekturze dzieła poetyckiego" Adrian Gleń
Przegląd Filozoficzno-Literacki, nr 1 (13), 2006 - "Filozofia Literatury"
wyd. Uniwersytet Warszawski


6 komentarzy:

  1. Czytając te interesujące rozważania o Bycie i języku stwierdzam, że ostatnio język zupełnie mnie zawodzi...Nie znajduję właściwych słów, by wyrazić, co czuję...stąd te moje długie przerwy w pisaniu. Mam nadzieję, że to minie. Jak dobrze, że mogę u Ciebie Małgosiu poczytać tak ciekawe rzeczy, może mi to pomoże przełamać mój impas:-) Pozdrawiam Cię najserdeczniej i proszę, dbaj o siebie, bo nastały chłody (u nas dziś nad ranem śnieg). Przesyłam buziaki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Genevieve, wierzę, że one tylko przysnęły w jesiennej otulinie. Może chrapią strasznie niewzruszone :) takie niedźwiadki. Czasu też mało, ciągle jestem w rozjazdach. Teraz chwila poleniuchownia dzięki anginie :) Trzymaj się cieplutko Genevieve, ja cieplutko zawsze myślę o Tobie. Ściskam Cię najserdeczniej. Ucałowania :)))

      Usuń
  2. Przykro mi Małgosiu, że się rozchorowałaś:-( Z drugiej strony to dla Ciebie okazja, aby trochę odpocząć i złapać oddech...więc odpoczywaj sobie i wracaj do zdrowia. Życzę Ci spokojnej nocy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Genevieve! Ściskam Cię najserdeczniej i trzymaj się cieplutko. U mnie dzisiaj rano bielutko od mrozu. Bajkowo.

      Usuń
  3. A ponoć podłożem psychicznym chorób gardła jest ''Nie możność wypowiadania swojego "ja". Zdławiona złość .Stłumiona ekspresja twórcza.
    Jeżeli to miała by być prawda to należałoby się wykrzyczeć ,dać upust tym wszystkim stłumieniom.Warto rozważyć ,może coś w tym jest?
    Pozdrawiam i życzę pełnej swobody wyrażania siebie ,swojej twórczej ekspresji i złości i oczywiście powrotu do zdrowia i radości:)) Molekułka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złości we nie za dużo nie ma ale niemożność wyrażenia czegokolwiek, nie wspominając już o własnym "ja" jest równie bolesne co niedomaganie gardła. Mam nadzieję że jedno i drugie przejdzie a ja zacznę doswiadczać zachwytów wartych zapisania. Pozdrawiam serdecznie Molekułko :)

      Usuń