czwartek, 6 grudnia 2012

Marionetki

Klamka ugina się lekko pod ciężarem nowego dnia stojącego na progu ciekawości świata. Wychodzę naprzeciw jutrzence otulonej woalem oczekującego na mnie rozpoznania. Nieśmiało nadstawiam, blady niedospaniem, policzek, by poczuć mroźny pocałunek rumieniący się budzącym zawstydzeniem nagich gałązek róży. Cisza w ogrodzie jakby przeczyła jego własnemu istnieniu. Myślami buduję, minutę po minucie, most zwodzący mnie w kolejne niezrealizowane zamierzenia wybijane rytmicznym zabieganiem. Pod skórą wyczuwam jak niedopełnienie rzeźbi bezkształtną pustkę w gęstej materii codzienności, a rozkruszenie układa się bezbarwnym witrażem wypełnionym drobinkami z resztek  marzeń, mgliście rozpływających się pomiędzy konturami nierealnych wyobrażeń. Próbuje je uchwycić palcami, ale zaraz ganię swoją pyszną próżność na próżno poszukującą spełnienia zbytnio wygórowanych ambicji jakże nisko zakorzenionych w szarej rzeczywistości utkwionej między pęknięciami przetartych chodników, usłanych dywanem z niezliczonych ucieczek od prozy życia. Spojrzeniem przygarniam sylwetkę pochylonego cienia przyglądającego się sobie w witrynie sklepu sprzedającego złudzenia. Wśród nieporadnie rozrzuconych zabawek próbującego odnaleźć swoją prawdziwą twarz, ale spostrzegającego jedynie klauna uśmiechającego się szyderczym grymasem pęknięcia wijącego się ostrą stróżką na gładkiej tafli szyby. W niedomkniętej szafie wypełnionej postrzępionymi pragnieniami marionetki zwijają podcięte sznureczki odwiecznych ograniczeń. Szukam tytułu bezimiennej bajki, gdy tymczasem słowa splątują się w nierozerwalne supełki koralików nawleczonych na uczucia nieporadności. Zawieszam je w otwartym oknie, aby swoim bezdźwiękiem przywoływały mnie do porządku ułożonego na dnie przysypiającej przypadkowości skojarzeń. Marionetki.

6 komentarzy:

  1. Piękny wiersz prozą napisany,pozornie senny i spokojny a w rzeczywistości bardzo dynamiczny,każde słowo wyważone jedno z drugim emocjonalnie złączone w nierozerwalne supełki. Twoja umiejętność do supłania słów i nadawanie im nowego emocjonalnego znaczenia jest niepowtarzalna.
    Pozdrawia koralikami radosnych uśmiechów nawleczonych na uczucie podziwu.:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Molekułko, dziękuję za tak miłe słowa i radosne koraliczki, które nawlekam na nitkę i wieszam na szyi, aby rozweseliły moje smuteczki śpiące w kącikach ust. Ściskam Cię ciepluteńko.

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda Małgosiu...jesteśmy takimi marionetkami, które stale próbują uwolnić się z ograniczających nas sznurków. Walczymy z nimi, staramy się zrealizować własne pragnienia, aż wreszcie stwierdzamy, że tak do końca nie jest to możliwe. Jednak pomimo to warto być optymistą i zachować pogodę ducha. Życzę Ci dużo ciepełka i przyjemnego, niedzielnego popołudnia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja niedziela całkiem służbowa, ale pogodę ducha staram się w sobie jakoś zatrzymać na dłużej, chociaż nie zawsze to tak proste :) niteczki, z jednej strony ograniczają, a jednak z drugiej pomagają nieco utrzymać równowagę :) wolałabym tylko, aby słowa były bardziej swobodne. Ucałowania i miłego tygodnia, Genevieve :))

      Usuń
  4. Niech znikną sznureczki ograniczeń.. Małgosiu, serdeczności przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczności też dla Ciebie Dominiczko i niech te sznureczki ograniczeń przynajmniej się nieco poluźnią, aby można było wziąć głębszy oddech :)) Uściski najserdeczniejsze :)

      Usuń